Ukryta wrogość

[powrót do porad]     Powrot    

Śmierć czai się w jelitach

Pasożytujące w ciele człowieka obce mikroorganizmy mają zdolność wpływania na uczucia swojego gospodarza. Pewien znajomy lekarz rodzinny, który był internistą, stosował leki antydepresyjne w przypadku bakteryjnych zatruć jelitowych. Uważał, że w ten sposób niweluje depresyjne działanie tych szkodliwych mikroorganizmów. Toksyczne bakterie i grzyby działają w stronę depresji, natomiast leki antydepresyjne w przeciwną stronę. Obydwa te działania znoszą się i pacjent bardziej łagodnie przechodzi leczenie. Ostrożność owego lekarza nie była przesadzona. Znam dwa przypadki zatruć jelitowych,gdy doszło do tragedii: kobieta cierpiąca na problemy jelitowe po wyjściu z przychodni weszła na najwyższe piętro wieżowca "Riviera" i popełniła samobójstwo. Wydawało się jej, że nic nie może jej ulżyć w cierpieniach. W drugim przypadku mąż sekretarki z naszego zakładu pracy z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego odebrał sobie życie. Są to fakty niewiarygodne, w które trudno uwierzyć, że z powodu tak błahych przyczyn ludzie mogą sobie odbierać życie. Wspomniany na wstępie internista znał ze swojej praktyki lekarskiej powagę sytuacji występującej przy zatruciach jelitowych i wolał nie ryzykować i wolał się zabezpieczać środkiem antydepresyjnym przy dysbiozie jelit. Poważne badania naukowe nad zachowaniami człowieka pod wpływem pasożytów podjął czeski uczony Jaroslav Flegr. Badania te są w fazie początkowej, ale już możemy zauważyć, że człowiek przestaje być sobą, gdy obce DNA zaczyna dominować nad ludzkim DNA.

Uczucia drożdżakozależne

Więcej obserwacji poczynił lekarz medycyny naturalnej Andrzej Janus. Zauważył, że pasożyty wykrzywiają myślenie człowieka w taki sposób, że nosiciel pasożyta zaczyna go bronić i przeciwstawia się terapii, która mogłaby tym pasożytom zaszkodzić. Szczególnie demobilizująco działa drożdżak Candida Albicans. Wytwarza stany wrogości wobec lekarza, który stanowi zagrożenie dla tego drożdżaka i chce go usunąć z ciała człowieka. W tym momencie dzieje się rzecz dziwna: pacjent staje po stronie swojego gnębiciela, coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego. Obserwacja wielu przypadków infekcji drożdżakowej pozwala zauważyć pewną regułę: pacjent przejmuje tożsamość drożdżaka. Broni drożdżaka, tak jak gdyby to on sam był tym drożdżakiem. Człowiek przestaje być sobą i broni interesów Candida Albicans. Każdy kto zagraża drożdżakowi staje się osobistym wrogiem człowieka, który przestał być sobą. Prowadząc klub zdrowego człowieka złożony głównie z pacjentów lekarza medycyny naturalnej Andrzeja Janusa zauważyłem pewne prawidłowości. W terapii antydrożdżakowej występują przeszkody emocjonalne. Pacjent utwierdza się we wrogim nastawieniu do terapii i do terapeuty. Zaczyna bronić istniejącego stanu choroby chronicznej przez zapominanie i pomijanie w terapii istotnych elementów. Wymaga nieustannego czuwania nad tym co robi w zakresie apetytu, posiłków, unikania słodyczy. Zaniedbania w tym zakresie mogą wywrócić całą terapię.

Strach kogoś leczyć

Drożdżak Candida Albicans jest przyczyną wielu chorób tzw. "nieuleczalnych". Choroby te trudno wyleczyć bez pozbycia się tego drożdżaka. Większość lekarzy woli zostawiać drożdżaka w spokoju i stosować wyłącznie leczenie objawowe. Wśród pacjentów panuje przekonanie, że leczenie objawowe jest stosowane z powodu chciwości służby zdrowia, która zarabia na chorych, a nie na zdrowych. Chronicznie chorzy są dobrymi klientami przemysłu farmaceutycznego. Fundacja Dr.Ratha widzi zakulisowe działania BIG PHARMY, które nie służą zdrowiu pacjentów. Ja natomiast proponuję spojrzeć na problem leczenia wyłącznie objawowego jeszcze z innej strony: czy przypadkiem pasożyty i obce mikroorganizmy nie manipulują podświadomością pacjentów w taki sposób, żeby nie chcieli ruszać prawdziwego problemu, którym jest drożdżak Candida Albicans i niektóre pasożyty. Lekarze boją się sprowokować stan wrogości u pacjentów, który byłby skierowany przeciwko nim samym. Uważam, że to za główna przyczynę leczenia objawowego. Po prostu przemysł farmaceutyczny realizuje zapotrzebowanie większości pacjentów, którzy nie są zainteresowani w przeprowadzeniu leczenia przyczynowego. Założeniem takiego leczenia jest kompromis z drożdżakiem i pasożytami, których przy takim ograniczeniu świadomości nie wolno ruszać. Można tylko osłabiać działanie toksyn, które przenikają z nich do organizmu człowieka.

Ataki na doktora Janusa

Wczytując się dokładnie w Ewangelię można zauważyć, że Jezus Chrystus stosował leczenie przyczynowe, wyrzucał złe duchy i przywracał ludziom prawdziwą ludzką osobowość. Taki sposób leczenia nie podobał się faryzeuszom i uczonym w piśmie. Uważam za możliwe, że przyczynowe leczenie było głównym motorem ataków skierowanych przeciwko Jezusowi. Dzisiaj po upływie 2000 lat obserwuję co spotyka lekarzy próbujących zastosować leczenie przyczynowe. Podobieństwa do sytuacji Jezusa są uderzające. Pojawili się "uczeni w piśmie", którzy starają się zablokować leczenie przyczynowe. Niewybredne ataki na lekarza medycyny naturalnej Andrzeja Janusa widzę w kategoriach zjawisk podświadomych wywołanych przez drożdżaka i inne pasożyty. Spór Janusa z oponentami zaczął się od tego, czy trzeba usuwać z organizmu pasożyty i inne obce szkodliwe mikroorganizmy. Oponenci byli zdania, że pasożyty spełniają pozytywną rolę, bo pomagają oczyszczą organizm ze złogów. Możliwe, że oczyszczają, lecz zaprowadzają stan chroniczny, przy którym pacjent już przestaje chcieć usuwać pasożyty. Cena takiego oczyszczania jest zbyt wysoka, bo człowiek przestaje już być sobą i zaczyna działać w interesie pasożyta. Dalsze skuteczne leczenie musiałoby być prowadzone wbrew woli pacjenta. Jeżeli w społeczeństwie zbyt duża grupa ludzi przejdzie w stan chroniczny, to stanowi to zagrożenie dla narodu. Do takiego postawienia problemu zbliżał się lekarz wojskowy z Ciechocinka dr Jan Kwaśniewski, który widział przyczynę rozbiorów w zmianie diety Polaków. Przestawienie odżywiania z jajek na zboża wyzwoliło infekcje drożdżakową. Kandydoza stała się powszechną chorobą Polaków.

Po zdrowie do Pabianic

Drożdżak generuje stany wrogości, które można opanować przez proste ćwiczenia duchowe: powtarzanie sobie w duchu 4 słów: kocham, wybaczam, przepraszam, uspokoję się. Zamiast stosować środki antydepresyjne na jelita można powtarzać te 4 słowa i pokonać zły wpływ obcej szkodliwej flory bakteryjnej, która może złamać życie. Osoby, które mieszkają blisko Łodzi mogą korzystać z warsztatów pracy z przeprogramowaniem podświadomości, które odbywają się w kawiarni "Boniecki Cafe" przy ulicy Traugutta 14 w Pabianicach w poniedziałki o godz 18.00.

Prehistoria wrogości

Adam i Ewa - nasi pierwsi rodzice zgrzeszyli spożywając owoc zakazany. Popełniony przez nich grzech obciążył potomstwo zbrodniczymi skłonnościami. Kain zabija Abla. Grzech pierwszych rodziców trwa do dzisiaj przechodząc z pokolenia na pokolenie. Ponieważ grzech Adama i Ewy był grzechem inicjującym upadek ludzkości, został nazwany przez teologów grzechem pierworodnym. Pierwsi rodzice popełniając grzech pierworodny zostali ukarani przez Boga. Utracili dobrobyt życia w Raju. Poza pogorszeniem warunków życia ludzi Bóg wprowadził nieprzyjaźń między dwiema liniami rozwojowymi ludzkości:

Wprowadzę nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. Księga Rodzaju 3,15 Biblia Tysiąclecia

Medyczna interpretacja grzechu pierworodnego

Twórca optymalnego odżywiania, lekarz wojskowy z Ciechocinka - doktor Jan Kwaśniewski zaproponował medyczną interpretację grzechu pierworodnego. Nie wiadomo w jakim stopniu przyczynił się do tej interpretacji ks. prof. Sedlak, który bardzo blisko współpracował z doktorem Kwaśniewskim. Stowarzyszenie dietetyczne zwolenników Kwaśniewskiego nosi imię prof. Sedlaka. W swoich publikacjach Sedlak nic nie wspomina o medycznej interpretacji grzechu pierworodnego. Wypowiedzi doktora Kwaśniewskiego o grzechu pierworodnym wywołały wzburzenie w szeregach teologów. Prawdopodobnie z tego powodu Sedlak wolał zachować milczenie, gdyż spodziewał się krytyki i posądzenia o herezję. Doktorowi Kwaśniewskiemu nie zależało tek bardzo na dobrej opinii teologów i mógł zdobyć się na herezję teologiczną jednocześnie na ciekawą interpretację medyczną mitu o Adamie i Ewie.

Pożywienie z wysokim indeksem glikemicznym okazuje się być owocem zakazanym

Indeks glikemiczny wskazuje na szybkość przenoszeni się węglowodanów z pożywienia do krwi w postaci glukozy. Indeks glikemiczny dla glukozy przyjęto za 100, gdyż sądzono, że żaden inny pokarm nie przewyższy czystej glukozy. Tymczasem okazało się, że piwo ma indeks 130 i bardziej kwalifikuje się na symbol owocu zakazanego niż jabłko, które ma indeks zaledwie 38. Gwałtowny skok poziomu glukozy we krwi przynosi cały szereg negatywnych następstw związanych z wydatkiem insuliny. Nadmierny udział insuliny w metaboliźmie węglowodanów skraca życie nie tylko u człowieka, ale u wszystkich istot żywych. Wywołuje także stany hipoglikemiczne (zaniżonego poziomu cukru we krwi). Zauważono, że 80 % zbrodni jest popełnianych w stanach hipoglikemicznych. Pożywienie Kaina jako rolnika było bardziej węglowodanowe niż Abla - pasterza. Przekraczanie dopuszczalnej dawki węglowodanów prowadzi do hipoglikemii. Bardziej to dotyczyło Kaina niż Abla. Dziś możemy przypuszczać: Kain zabił swojego brata w stanie hipoglikemicznym.

Rewolucja neolityczna była moralnym regresem

Dużo wysiłku archeolodzy włożyli w badania porównawcze człowieka jaskiniowego i człowieka neolitu, który zmienił odżywianie z powodu opanowania uprawy  zbóż. Dieta zbożowa doprowadziła do gwałtownego wzrostu liczby ludności przy pogorszeniu zdrowia i skróceniu długości życia. Powszechnie w nauce panuje pogląd, że uprawę zbóż zawdzięczamy kobietom, które dokonały selekcji traw i wybrały te z nich, które najbardziej nadawały się na pożywienie człowieka. Tymczasem u mężczyzn nie każde polowanie kończyło się sukcesem i mężczyźni często musieli zwracać się do kobiet po strawę roślinną z dużą zawartością węglowodanów. W biblijnym micie o Adamie i Ewie, to właśnie Ewa zachęca Adama do spożywania owocu zakazanego, a nie odwrotnie. Pożywienie mężczyzn nie miało tak destrukcyjnego wpływu na zdrowie i załamanie charakteru jak dieta zbożowa kobiet. Doktor Jan Kwaśniewski wykazał, że różnice sięgają 40%, jeżeli porównamy jakość pracy mózgów ukształtowanych na diecie zbożowej i diecie optymalnej opartej na białkach, tłuszczach i węglowodanach w odpowiednich proporcjach (1:3,5:0,8). Optymalność diety wykazano na podstawie najwyższej jakości pracy mózgu. Badania robiono głównie na szczurach z przeświadczeniem, że u ludzi może być podobnie. Narzędziem diagnostycznym był labirynt, przez który przepuszczano szczury w poszukiwaniu przynęty.

Pszenica - pożywką dla drożdży

Ze wszystkich zbóż pszenica jest najlepszą pożywką dla drożdży. Placek drożdżowy najlepiej udaje się na mące pszennej, która zawiera rekordową ilość glutenu. Doskonalenie genetyczne pszenicy szło w kierunku coraz to większej zawartości glutenu. Chrupiące bułeczki wypiekane są z pszennej mąki z dużą zawartością glutenu. W przemyśle piekarniczym uważa się, że im więcej glutenu, tym mąka jest lepsza. Pieczywo z takiej mąki jest bardziej spoiste, nie rozłazi się. Gluten jako białko o właściwościach kleju spełnia swoją funkcję w piekarnictwie, jednak z punktu widzenia medycznego jest zagrożeniem dla układu trawiennego. Skleja kosmki jelitowe, co pogarsza wchłaniania składników odżywczych. Brak zdolności przyswajania ważnych składników odżywczych osłabia system immunologiczny i otwiera drogę dla infekcji drożdżakowej. Pszenica dla drożdżaków jest znacznie lepszą pożywką niż np. żyto, które daje się także zakwaszać bakteriami acidofilnymi. Terapie antybiotykowe wyniszczające naturalną florę jelit prowadzą do chronicznej dysbiozy jelit. Dzieje się tak głównie z powodu glutenu, który sklejając kosmki jelitowe pozbawia naturalną florę miejsca zasiedlenia. Podawanie chorym probiotyków nie przynosi poprawy. Konieczne jest ograniczenie w produktach spożywczych substancji klejących: glutenu i kazeiny.

Gluten i kazeina źródłem przestępczości

Badania kryminologów starających się wykryć źródła przestępczości w dzielnicach biedy i nędzy ujawniły związek między odżywianiem się i skłonnością do popełniania przestępstw. Młodociani przestępcy w swoich domach rodzinnych byli odżywiani zbyt często bułkami z mlekiem. Zarówno bułki jak i mleko zawierają silnie klejące substancje: gluten i kazeinę.

Jerzy Mieleszkiewicz     Powrot