[powrót do porad]     Powrot  

Porady dla chorych na raka

Ignorują dobre rady

Trudno jest cokolwiek doradzać chorym na raka. Trudność poradnctwa nie bierze się stąd, że nic nie mamy do powiedzenia, lecz z powodu ograniczń świadomości chorego. Ograniczenie świadomości występuje nie tylko u osoby chorej, lecz także u bliższych i dalszych członków rodziny, którzy otaczają swojego nieszczęśnika kokonem jedwabnika lub czymś w rodzaju żelaznej kurtyny, aby informacje ratujące życie nie dotarły do tego człowieka w pożałowania godnej sytuacji. Jest to paradokos sytuacji choroby nowotworowej. Polega on na tym, że informacje ratujące życie w najmniejszym stopniu docieraja tam, gdzie są najbardziej potrzebne.

Szukanie dobrego doradcy - przewodnika

Mogę z góry założyć, że mój trud informowania bezpośrednio chorego będzie daremny. Mamy tutaj doczynienie z reakcją alergiczną chorego na słowa prawdy, które mogłyby mu uratować życie. Jeżeli to co jest tutaj napisane czyta osoba chora na raka i czuje, że to co jest tutaj napisane trudno jest jej zaakceptować lub potraktować poważnie, to niech znajdzie kogoś do pomocy. Powinna to być osoba bardzo zdrowa. Pomoc powinna polegać na przełożeniu moich wskazówek na praktyczne dyrektywy działania i następnie podjąć wspieranie chorego w wytrwałym dążeniu do celu, którym jest zdrowie.

Zaufanie do lekarza

Dzisiaj znaleźć osobę bardzo zdrową jest trudno, nawet wśród lekarzy. Doktor Jan Kwaśniewski często powtarzał: „Nie ufajcie żadnemu lekarzowi, który co najmniej 5 lat nie odżywia się optymalnie.” Lekarz ten twierdził, że wśród odżywiających się optymalnie spotkał tylko 2 przypadki raka. Statystyki mówią, że co drugi Polak będzie miał do czynienia z tą chorobą. W organizmach ludzi zdrowych pojawiają się komórki nowotworowe, lecz mocny system immunologiczny daje radę je usunąć. Są także ludzie bez oznak choroby nowotworowej, którzy mogą być nosicielami komórek rakowych. Mogą mieć także zmienioną psychikę w taki sposób, że mają złamaną wolę walki z nowotworem u siebie i tym bardziej u ludzi w swoim otoczeniu. Są obojętni na swój los i los innych ludzi. Widać to po paleniu papierosów. Fakt rakotwórczego działanie dymu papierosowego w 2009 roku nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Większość palaczy wyznaje zasadę, aby ulegając zgubnemu nałogowi - wraz z nimi na raka zginęło jak najwięcej ludzi i palą w miejscach publicznych nie zważając na nowe prawo.

Palenie może powodować raka

Są ludzie, którzy nie palą, lecz są tak jak palacze obojętni na los innych ludzi i nie starają się powstrzymać ludzi zagrożonych nowotworem przed szkodliwym działaniem innych czynników sprzyjających rozwojowi raka. Istnieje w ludziach pewna siła, która pcha ich w stronę choroby nowotworowej. Chodzi tu nie tylko o własną zgubę, ale także o popychanie innych w kierunku choroby nowotworowej. Spotykamy się tutaj z przerażającą obojętnością połączoną z dezinformowaniem ludzi, co do istniejących możliwości ratowania życia. Zjawisko popychania ludzi w kierunku chorob nowotworowych ma dwie teorie: (1) spiskową i (2) pasożytniczą.

Spisek, czy socjobiologia

Według pierwszej, to istnieje grupa intersu, która zarabia na operacjach i chemioterapii, nie chce się przestawić na inne formy zarobkowania. Druga teoria jest obecnie w fazie tworzenia i nie jest akceptowania przez ludzi związanych z pierwszą teorią. 40 lat temu uczony niemiecki Monachium Alfons Weber wykrył pasożyty w czerwonych ciałkach krwi w ilości proporcjonalnej do nasilenia choroby nowotworowej. Cofnięcie się choroby nowotworowej powodowało zmniejszenie się ilości tych pasożytów we krwi. Są wyjątkowi lekarze, który u chorych na raka podejmują walkę z tymi pasożytami i uzyskują dobre rezultaty w pokonaniu nowotworów. Wobec ignorowania odkrycia Alfonsa Webera przez urzędową służbę zdrowia walkę z pasożytami krwi podjęli nie tylko ci wyjątkowi lekarze, lecz także inni ludzie dysponujący odpowiednimi mikroskopami. Najbardziej odpowiednim mikroskopem okazał się mikroskop z ciemnym polem widzenia. Niektórzy producenci oleju lnianego stosują takie mikroskopy do sprawdzania jakości oleju lnianego na podstawie badania krwi u konsumentów. Poprawa stanu krwi pacjenta świadczy, że olej lniany jest wysokiej jakości.

Mikroskop jest niezbędny

Dlaczego choremu na raka jest potrzebny mikroskop? Chory na raka jest w stanie zamglenia informacyjnego powiązanym z samooszukiwaniem się. Ma fałszywą teorię zdrowia. Czerpie wiedzę sam z siebie. Do uzyskanej w ten sposób wiedzy ma niezachwiane przekonie i broni tej wiedzy z wielkim uporem. Chce przekonać do tej swojej wiedzy także lekarza. Jest gotów więcej zapłacić lekarzowi, gdyby go zaczął leczyć według jego własnej „wiedzy”. Stara się narzucić lekarzowi metody leczenia. Wiedza ta polega, krótko mówiąc, na ochronie pasożytów, tak aby terapia im nie zaszkodziła. Są lekarze, którzy ulegają naciskowi i leczą pacjenta, tak jak on chce, z tragicznym skutkiem. Część lekarzy może być nosicielami tych pasożytów i mieć zmodyfikowaną podświadomość w taki sam sposób jak pacjentów. Tworzy się wtedy nić porozumienia i zarówno lekarz, jak i pacjent podejmują się ochrony pasożytów. Robią to zgodnie w wielkiej przyjaźni. Pacjent zachowuje spokój pomimo, że proces degeneracyjny postępuje dalej. Atak na pasożyty mógłby wywołać zdenerwowanie, gdyż psożyty te przejmują kontrolę nad podświadomością i mogą wywoływać stany lękowe u pacjenta, gdy pojawi się coś, co mogłoby im zagrozić. Pasożyty zbudowały w umyśle pacjenta fałszywą świadomość, którą otoczyły ochronną skorupą. Ma ona za zadanie chronić fałszywą świadomość przed informacjami o istnieniu pasożytów i ich roli w rozwoju raka. Zbadanie krwi pacjenta pod mikroskopem z ciemnym polem widzenia i pokazanie obrazu krwi pacjentowi może pomóc przebić skorupę zbudowaną wokół fałszywej świadomości i ukazać prawdę. Jeżeli pacjent zobaczy pasożyty i uwierzy, że one istnieją, to będzie mógł podjąć terapię oczyszczającą, która może mu uratować życie.

Enzymy dobre na wszystko

W latach 30-tych XX wieku Max Gerson wypracował skuteczną terapię oczyszczjącą opartą na sokach z warzyw i lewatywach z kawy. Pacjenci piją 13 razy dziennie sok z warzyw i niektórych owoców – 1/3 litra i robią sobie 3 razy dziennie lewatywy z czarnej kawy – 1 litr, 3 duże łyżki. Niektóre nowotwory znikały już po 2 tygodniach. Leczenie to polegało na wykorzystaniu enzymów roślinnych do rozpuszczania złogów. Tosyny wędrowały wówczas do wątroby, skąd były usuwane przy pomocy lewatyw z kawy. Dzisiaj w XXI wieku próbuje się stosować enzymy roślinne w kapsułkach, np. Illioforte z Instytutu Medycyny Komórkowej Dr Ratha. Illioforte zawiera enzymy roślinne, które rozpuszczają zewnętrzne powłoki pasożytów, czego nie są w stanie zrobić enzymy ludzkie. Po usunięciu zewnętrznej powłoki pasożyt może być strawiony enzymami ludzkimi. Mikrobiolog Mira Gadzala z Instytutu Dr Ratha zaleca stosować Illioforte w każdej terapii.

Męczennicy Nauki

Kandyjska mikrobiolog Dr Hulda Clark opracowała elektroniczne przyrządy do wykrywania pasożytów i do ich elektronicznego wybijania przy jednoczesnym stosowaniu ziół o działaniu przeciwpasożytniczym. Oczyszczaniem organizmu z pasożytów zajął się czeski psychiatra Dr Josef Jonasz, który zauważył, że choroby psychiczne często nie są chorobami psychicznymi, lecz działaniem toksyn z pasożytów na mózg człowieka. Uczeni, którzy w medycynie zajęli się badaniem wpływu pasożytów na różne choroby stali się męczennikami nauki. Na ich męczeństwo są 2 teorie: (1) spiskowa i (2) pasożytnicza. W pierwszej się się mówi o brutalnej ochronie interesów grup zawodowych, które zarabiają na chorobach ludzkich. W drugiej teorii jest mowa o wpływaniu pasożytów na podświadomość i wywoływaniu uczucia wrogości do określonych ludzi stanowiących zagrożenia dla pasożyta. Ciekawe są doświadczenia polskiego lekarza wojskowego Dr Andrzeja Janusa, który zaczyna leczenie od usuwania pasożytów, których inni lekarze nie dostrzegali. Prawdziwym problemem wg Dr Janusa jest toksemia, bo pasożyty wpuszcza sam organizm w celu wspomagania oczyszczania, gdy system immunologiczny już nie daje rady.

Onkolog, który widzi Candida Albicans

Włoski onkolog Dr Simoncini twierdzi, że guz nowotworowy jest grzybem wytworzonym przez pasożyta Candida Albicans, którego nazywa pleśnia w polskim tłumaczeniu filmu na YouTube. Wg Dr Andrzeja Janusa Candida Albicans występuje w 2 postaciach: drożdżaka i grzyba. Postać grzyba stanowi zagrożenie dla zdrowia człowieka, natomiast grożdżak jest saprofitem jelitowym. Dr Simoncini przestawił na konferencji prasowej film BBC o mrówkach zarażonych przez Candida Albicans. Mrówki są precyzyjnie sterowane przez Candida Albicans. Wspinają się na krzak na miejsce najbardziej dogodne dla rozwoju Candida Albicans i tam są uśmiercane przez tego grzyba. Z głowy mrówki wyrasta strzępka grzybni. Obejrzenie tego filmu i wysłuchanie komentarza Dr Simoncini skłania do zastanowienia się, jeżeli grzyb steruje mrówką, to co się dzieje z ludźmi, którzy są nosicielami tego samego grzyba. Czy ten grzyb może sterować także zachowaniami ludzi? Sugestia Dr Sinoncini jest dalego idąca: ludzzie mogą być także zaprogramowani przez Candida Albicans i realizować program tego grzyba. Simoncini jest onkologiem z ponad 20-letnim stażem. O swoim odkryciu wygłasza odczyty na konferencjach i pisze raporty do Minsterstwa Zdrowia. Nikt tam jego nie traktuje poważnie. Nie jest w stanie dokonać zmian w onkologi, chociaż już od 20-lat z powodzeniem leczy raka odbytu, jelita grubego i tchawicy środkami przeciwgrzybicznymi. Na mnie film BBC o mrówkach wywołał wielkie wrażenie, bo zdałem sobie sprawę, że z ludźmi może być podobnie jak z mrówkami. Chorych na raka trudno jest zawrócić z drogi ku śmierci, bo są zaprogramowani przez pleśń – drożdżaka – grzyba Candida Albicans i realizują program tego pasożyta. Rodzina chorego na nowotwór też może być nosicielem Candida Albicans, co powoduje niechęć do ratowania najbardziej poszkodowanego. Cała rodzina podświadomie realizuje program Candida Albicans. Sam doświadczyłem, jak trudno jest ratować chorego na raka, jeżeli rodzina się sprzeciwia. Odnoszę wrażenie, że urzędowa medycyna akademicka realizuje program, który jest kompromisem między ratowaniem chorego i nie zakłócaniem rozwoju Candida Albicans. Stąd nie ma programu eliminowania tego wszystkiego co sprzyja rozwojowi Candida Albicans. Trudno będzie odnieść sukces w onkologii bez uporania się z Candida Albicans. Nie możemy oczekiwać aż Urzędowa Medycyna Akademicka podejmie walkę z Candida Albicans. Z tego co widać, to instytucjonalnie chce się tą walkę nawet uniemożliwić przez Codex Alimentarius i przymusowe upowszechnienie prawa unijnego w Traktacie Lizbońskim.


Jerzy Mieleszkiewicz     Powrot