Tylko Polska 3.02-9.02.2011 Nr5 PO PRZECZYTANIU GAZETĘ PRZEKAŻ INNYM
Na jednym z internetowych portali ktoś, rozzłoszczony brakiem politycznego myślenia u Polaków, napisał:
„Niechaj 38 milionów durni zacznie w końcu myśleć za samych siebie".
Ale, czy wolno obrażać się na własny naród? Czy można oczekiwać, że
stolarz, hydraulik, sklepikarz, inżynier, lekarz... będą jednocześnie
politykami?
Ludzie
wiedzą tylko to i wierzą w to, co im się wielokrotnie powtórzy. Jeżeli
nie potrafią samodzielnie politycznie myśleć, używać w myśleniu logiki,
to winien jest temu system edukacji.
Mamy, więc sytuację taką oto, że media i oświata, a więc i rządy państw, pracują na rzecz tych, którzy wykorzystując posiadany kapitał są ich dysponentami. Tak, więc i media i oświata zapewniają władzę oligarchii finansowo - gospodarczej.
Kiedy nastąpi przełamanie tego przestępczego procederu? Wtedy dopiero, gdy zaistnieje możliwość przełamania monopolu medialnego.
Ani
terrorystyczny zamach stanu w Rosji, czyli tzw. rewolucja
październikowa, ani dojście A. Hitlera do władzy w Niemczech nie byłyby
możliwe bez zaangażowania kapitału, czyli bankierskiej oligarchii.
Nadrzędnym celem obydwu tych procesów było dążenie finansowej
oligarchii do przekształcenia Europy na podobieństwo USA i objęcie
„finansową kontrolą" całego obszaru tzw. Zachodu oraz Rosji. Dążenie do
realizacji tego celu jest widoczne także i dziś, choć staje się
oczywiste, że na szczęście przestaje być realne.
Jest wielce charakterystyczne, że współcześnie wszędzie na Zachodzie niszczona jest klasa średnia, ponieważ stanowi ona potencjalne zagrożenie dla światowej finansjery - może uszczuplać jej zyski. Kapitał jest coraz bardziej zmonopolizowany przez niewielką grupę światowych przestępców.
Czy, zatem jest to sytuacja bez wyjścia? Nie, ponieważ każdy system: społeczny, biologiczny, kosmiczny, czy jakikolwiek inny dążą do osiągnięcia stanu równowagi - jest to prawo fizyczne. A, zatem i „siły zła" nie mogą nigdy na stałe zwyciężyć „sił dobra". Niestety, nieznany jest tylko czynnik czasu tych zmagań. Zawsze też mogą pojawić się nieprzewidziane (lub nie inspirowane przez oligarchię finansową) zdarzenia - jak np. wymknięcie się ruchu NSZZ „Solidarność" z antypolskiego, judeomasońskiego scenariusza, aż na kilkanaście miesięcy, czy obecnie rozrastający się światowy kryzys finansowo-gospodarczy inspirowany globalistyczną wizją międzynarodowej finansjery — kryzys, którego rozmiary wielokrotnie przekroczyły założone i oczekiwane wielkości.
Efektem
obecnego kryzysu ze względu na jego rozmiary będzie niewątpliwie
przebudowa światowego układu sił. USA i UE stracą swoją pozycję liderów
politycznych, gospodarczych i militarnych. Nam, zwykłym ludziom powinno
zależeć najbardziej na tym, żeby oligarchia finansowa całego tzw.
Zachodu, czyli właśnie inspiratorzy obecnego kryzysu (oraz
wcześniejszych kryzysów i wojen), którego rzeczywistymi celami głównymi
były (i są jeszcze nadal) depopulacja na niespotykaną w dziejach skalę
i rządy nad światem, poniosła klęskę ostateczną lub została
unicestwiona - co wcale nie jest wykluczone.
W Polsce i dziś jeszcze dysponujemy potencjalną siłą – podkreślam: niestety tylko potencjalną – zdolną odwrócić grabież i upadek naszego państwa. Gdyby istniejące związki zawodowe kolejarzy, górników, służby zdrowia, nauczycieli wystąpiły zjednoczone z politycznymi żądaniami, to likwidujemy w Polsce każdą dowolną, antypolską, antynarodową rządzącą bandę i wybieramy dowolny kierunek narodowych przemian. Związki te jednak są kierowane przez politycznych ignorantów lub, co bliższe prawdy, przez element opłacony i pracujący dla rządzących przestępców, realizujących interesy swoich zagranicznych mocodawców z UE, z USA i z Izraela.
Warto zwrócić uwagę, że funkcjonowanie organizmu społecznego zostało ustawione tak, iż pojawiające się konflikty na tle płacowym (w wyniku systematycznie rosnących kosztów utrzymania i produkcji, a jedynym malejącym kosztem jest cena ludzkiej pracy) dotyczą pracowników najemnych i pracodawców. To między nimi trwa spór, który w rzeczywistości powodowany jest przez czynnik trzeci, a od niego właśnie zależy i pracodawca i pracownik (którzy winni mieć cel i interes wspólny) - jest nim bank, czyli oligarchia finansowa. To ona dyktuje lichwiarski procent w gospodarce, zbiera podatki od pracodawcy i pracownika, okrada budżet ich państwa i osiąga wyłącznie ich kosztem ogromne, niczym nieuzasadnione zyski. Wyrazem tego zdegenerowania systemu gospodarczego Zachodu jest niezależność banków centralnych od władz państwa lub ich status prywatnej własności (np. w USA) oraz funkcjonowanie prywatnego systemu bankowego, a skutkiem światowy regres gospodarczy, polityczny i kulturowy.
My wszyscy - „zachodni durnie zachodniego świata'' hodujemy na własnym organizmie paskudnego pasożyta, który w istocie decyduje o naszym ,,być albo nie być'', a na pewno naszym życiu w szybko postępującej nędzy.
Co będzie dalej? - zobaczymy. W każdym razie z degeneracją tego wszystkiego, co składa się na funkcjonowanie państwa trzeba walczyć i w miarę możliwości do tej walki włączać wspólne wysiłki ludzi przyzwoitych. uczciwych, mądrych, myślących politycznie. Czasami chodzi nawet o wspólny szyld, pod, którym będą występowali przeciwnicy ZŁA.
Wśród
światowego judeomasoństwa i światowej finansowej mafii nie ma
całkowitej jedności. USA wchodzą w upadek cywilizacyjny, są też w
konflikcie ze swoją judemasońską siostrą, UE, która zdechnie na tę
samą, co USA chorobę i która z pewnością nie przeżyje ZSRR. To nasza
wielka, wspaniała nadzieja. Trzeba się przygotować, żeby we właściwym
momencie wykorzystać upadek lichwiarskich potworów: USA i UE.
Już
chyba coraz mniej Europejczyków, mam nadzieję, że w tym także i
Polaków, postrzega UE jako twór pomyślany i realizowany dla dobra
narodów i społeczeństw europejskich. Takie anachroniczne myślenie czas
już porzucić. Dziś coraz bardziej staje się widoczne, że celem głównym
budowy UE było i jest pomnażanie bogactwa finansowej oligarchii,
oddanie jej pełni rzeczywistej władzy, a z nas, „zachodnich durniów
zachodniego świata" uczynienie jej niewolników. Tym procesom towarzyszy
propagowanie różnych liberalnych bredni, od gospodarki poczynając, a na
filozofii kończąc.
Mimo, że „nic dwa razy się nie zdarza", jak napisała pewna noblistka z demontowanej przez jej pobratymców, żydowskich potomków stalinowskich oprawców z UB, III RP, to historia lubi się jednak powtarzać. Czekają nas wydarzenia, które będą przypominać odbudowę narodowych państw Europy po I wojnie światowej. Na nic się zdadzą zaklęcia międzynarodowej mafii finansowej i jej mediów, że nacjonalizm to populizm i trzeba go niszczyć, bo jest szkodliwy - tak jest szkodliwy, ale dla barbarzyńskiego szowinizmu tejże międzynarodowej mafii.
Polacy w tej restytucji naturalnych, narodowych porządków muszą wziąć udział, jeśli chcą za chować własne państwo.
Dariusz Kosiur
Po powyższym wystąpieniu z lutego 2011 pojawiło się uzupełnienie, które tworzy logiczną całość z artykułem Dariusza Kosiura.
Działanie Islandczyków stanowi kontrast do biernego zachowania się
Polaków w podobnych sytuacjach. Uznaliśmy za celowe zwrócenie uwagi
społeczności Akademiaziz.pl na przykład Islandczyków, którzy przełamali
barierę niemożności.
Jerzy Mieleszkiewicz - wtorek, 22 listopada 2011
Islandczycy
sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando
światowej finansjery, by zubożyć islandzki naród zgodnie ze
scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję, podał się w
komplecie do dymisji!
Główne banki w Islandii zostały
znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować
niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w
Wielkiej Brytanii i Holandii.
Doprowadzono też do powołania
Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to
wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy,
która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.
Na pewno
zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko
nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania. Co
by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z
Islandii?
*
Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w
Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje
działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.
*
Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują
dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,
a następnie przedterminowe wybory.
Sytuacja ekonomiczna wciąż
jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem
prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym
3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą
procentową 5,5 procent.
W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.
* Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żąda jącogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
*
Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez
parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93
procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.
W
międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych
doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy
aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli
z Islandii.
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane
zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z
dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25
obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy
stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25" - poza
nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz
przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada
konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć
przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach
przygotowanej przez nią "Magna Carty".
Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE!
W
ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz
niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo
sprzeciwiając się Systemowi.
Minimum
tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i
uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy
możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej
interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji.
Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc
podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.