Grzegorz Górny 07-03-2009, Rzeczpospolita
PlusMinus Jeśli ludzie krytykują dziś
postkomunistów, to nie za to, co robili oni przed 1989 r.,
ale za to, co zrobili od 2002 r. - mówi Zoltan Balog,
węgierski polityki opozycyjny, w rozmowie z Grzegorzem
Górnym http://www.rp.pl/artykul/61991,272851.html
Odnoszę wrażenie, że postkomuniści, czego najlepszym przykładem był
zwłaszcza ich poprzedni premier Peter Medgyessy, prowadzą taką samą
politykę gulaszowego komunizmu jak za czasów Kadara. Kupują
spokój społeczny za kredyty, które trzeba będzie
jednak kiedyś spłacić. I teraz właśnie nadchodzi czas
zapłaty…
Według mnie system, jaki panuje teraz na Węgrzech, to nie neokadaryzm,
ale putinizm w wersji soft. Tyle że bez gazu i ropy. Ma pan jednak
rację, że podejście postkomunistów do polityki się nie
zmieniło. Moim zdaniem wynika ono z głębszych przyczyn, a mianowicie z
prezentowanej antropologii, czyli z tego, jaka wizja człowieka leży u
podstaw danej ideologii politycznej. Ich wizja jest skrajnie
materialistyczna. Człowiek jest dla nich mianowicie kombinacją pokarmu,
który spożywa, oraz interesów materialnych, jakie
posiada.
Dekomunizacja na Węgrzech w 2009 roku jest pojmowana
jako odbudowa elit prawicowych przy wykorzystaniu wartościowych
składników odżywczych
Józef Darski w 1999 r. przedstawił swoją analizę sytuacji
politycznej na Węgrzech. Na zakończenie zamieścił w ABCnet takie oto
podsumowanie transformacji ustrojowej w tym kraju:
Przykład węgierski świadczy, że do rzeczywistej dekomunizacji nie
potrzebne są ustawy, lecz przede wszystkim wola przeprowadzenia zmian
kadrowych. Tej zaś nowa elita władzy nie ma, jeśli sama w dużej mierze
składa się z dysydentów z dawnego systemu, którzy
rozpoczynali swe kariery od służenia "przodującemu ustrojowi", a
później rozczarowali się. Twórcy FIDESZ urodzili
się po 1956 roku i uwikłać się w stary ustrój po prostu nie
mieli kiedy. Dobre wyniki gospodarcze i poprawa bytu szerokich
kręgów obywateli nie stanowią automatycznej gwarancji
zwycięstwa wyborczego. Siła nabywcza może rosnąć jednocześnie z
preferencjami wyborczymi partii postkomunistycznej, o ile ta posiada
dominującą władzę nad mediami. Bez stworzenia równowagi sił
prawicowych i lewicowych w środkach masowego przekazu, bez prawicowej
elity intelektualnej, w tym dziennikarzy, żadne cuda gospodarcze nie
znajdą odzwierciedlenia w głosach wyborców. (Wystąpienie
Józefa Darskiego w ABCnet w 1999 r.) http://www.abcnet.com.pl/node/4188
Jak widzimy Darski zwraca uwagę na słabość elit prawicowych i
brak zaplecza intelektualnego dla tych elit. Równowaga
wyborcza między głosami lewicy i prawicy zależeć będzie w
głównej mierze od równowagi w mediach, a nie od
realnej rzeczywistości, której wyborcy nie będą w stanie
obiektywnie ocenić bez właściwego naświetlenia w mediach. Darski w
swoim spojrzeniu na sytuację na Węgrzech zakłada pewną ułomność
wyborców, którzy nie będą skłonni uznać dobrych
rządów prawicy, jeżeli prawica nie będzie w stanie swoich
sukcesów wyeksponować w mediach. Kraj może być rządzony
przez gorszych przywódców przy aprobacie
wyborców pod warunkiem, że ci gorsi dominują w mediach.
Problem trwania przy złych rządach lewicy jeszcze dobitniej
naświetla
książka "Janusowe oblicze transformacji na Węgrzech 1990-1998",
Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2002. W książce powątpiewa się w
sukcesy transformacji. Zmiany są pozorne, a reformy nie dotykają
zasadniczych problemów. Rzuca się oskarżenia, że kraj został
ograbiony przez czerwonych i różowych wespół z
obcym kapitałem. Wydźwięk książki jest rozpaczliwy: Węgry giną.
Socjolog Attila Károly Molnár pisze: "Tak
wychwalane przez naszych liberałów społeczeństwo otwarte to
w istocie aksjologiczna pustynia, świat chory, bez praw, wartości i
porządku." Anzelm Bárány widzi Węgry jako
republikę bananową, gdzie hula obcy kapitał, a ludność - z wyjątkiem
wąskiej grupy związanej z dawnym establishmentem - ubożeje w
zastraszającym tempie. "Zamiast planu Marshalla mamy drenaż
zasobów, zmniejsza się liczba ludności, spada średnia
długość życia, nasilają się objawy kryzysu w sferze mentalnej,
natomiast strategiczny majątek kraju (...) oddano w obce ręce na taką
skalę, jak to się stało chyba tylko w Argentynie".
Powyższe cytaty pochodzą z obszernej recenzji tej książki
napisanej przez Sergiusza Kowalskiego, który zamieścił także
zdanie chwalące nas za powściągliwość w ocenach transformacji
ustrojowej: "Tu z kolei widzimy analogię do sytuacji w Polsce - nasza
prawica głównego nurtu cierpi zwykle (do chlubnych
wyjątków zaliczyłbym "Nowe Państwo" i "Gazetę Polską") na
osobliwą ślepotę na ekscesy narodowych radykałów,
jednocześnie chętnie wyszydzając tych, którzy się im
przeciwiają." (http://wyborcza.pl/1,75517,806999.html)
Na Węgrzech, tak jak i w Polsce istnieje kryzys
przywództwa.
W Polsce jeszcze bardziej niż na Węgrzech odbywało się niszczenie elit.
Problem z przeprowadzeniem dekomunizacji polega na braku
przywódców po prawicowej stronie.
Przywódcy wyłonieni w Polsce w zrywie niepodległościowym
1980 zostali wyniszczeni, jak się teraz okazuje, głównie
przy pomocy chorób cywilizacyjnych. Cierpią na cukrzycę,
nadciśnienie, choroby naczyń wieńcowych, zawały, zapalenia jelit i
niedrożność przewodu pokarmowego. Stało się tak, ponieważ komunizm
stosował 2 medycyny: kliniki rządowe dla ludzi aparatu, apteki za
żółtymi firankami. Dla pozostałych była powszechna służba
zdrowia, która też była zróżnicowana. Im ktoś
stał wyżej na szczeblach Nomenklatury tym miał więcej
przywilejów, które były stopniowane w zależności
od usytuowania w hierarchii komunistycznej, był reglamentowany dostęp
do leków zagranicznych. Istniały wyspecjalizowane
gospodarstwa rolne PGR, które produkowały ekologiczną
żywność wyłączne na oborniku. Dostęp do takiej żywności był ograniczony
dla ludzi elity komunistycznej. Komuniści zdawali sobie sprawę ze
znaczenia tych posunięć dla utrzymania swojego przywództwa.
Elity wyłonione w zrywie Solidarności zostały zepchnięta w obszar
chorób cywilizacyjnych przez ograniczenia ich
źródeł dochodów i brak informacji o prawidłowym
odżywianiu się. Wiedza o tym, jak się prawidłowo odżywiać, aby
mózg mógł prawidłowo funkcjonować, stała się
wiedzą tajemną skreśloną z programu studiów lekarzy. Lekarze
nie informowali liderów solidarności o tym jak mogliby przy
niskich dochodach uratować swoją tożsamość cielesną i duchową. Więcej
świadomości mieli rolnicy, którzy uprawiali 2 grządki: dla
siebie, i na rynek. Dla siebie stosowali obornik, na rynek nawozy i
chemikalia ochrony roślin. Spotykamy prawicowych liderów o
jasnych umysłach, którzy zachowali dobry kontakt ze wsią nie
tylko sentymentalny, ale jako źródło zaopatrzenia w zdrową
żywność.
Obecnie Węgrzy korzystając z dorobku swojego laureata nagrody
Nobla z
1937 r. odkrywcy witaminy C w papryce - Alberta Szent-Gyorgyi
kontynuują badania naukowe nad ważnymi składnikami odżywczymi,
które poprawiają funkcjonowanie człowieka zarówno
pod względem fizycznym jak i umysłowym. Albert Szent-Gyorgyi odkrył
także bardzo ważną witaminę P, czyli flawonoidy, które
zapewniają transport innych witamin do poszczególnych
organów, a szczególnie do mózgu.
Witamina ta znajduje się przede wszystkim w świeżych warzywach. Nie
udaje się jej przetworzyć na pigułki o wystarczająco dobrej
przyswajalności. Kontynuator Noblisty prof. Zoltan Dinya, wybitny
biochemik, opracował przetwory warzywno-owocowe, które w
znacznie większym stopniu zachowują swoje pierwotne właściwości
lecznicze. Na bazie tych odkryć powstała w rejonie Debreczyna fabryka
Flavon, która cieszy się na Węgrzech wielkim uznaniem, gdyż
pomaga w prosty sposób zaopatrywać szerokie rzesze ludności
w niezbędne składniki odżywcze dla dobrej pracy organizmu i odnowy
życia duchowego. Wysokiej jakości żywność, która była
dostępna kiedyś wyłącznie dla elit komunistycznych obecnie stała się
szeroko dostępna w postaci słoiczków z dżemem o niezwykłych
właściwościach. http://www.flavonmax.com
Nasi uczeni podejmują podobne jak Węgrzy badania. W Gdańsku
grupa
naukowców w ramach programu WARZYWA - NIEZBĘDNY SKŁADNIK
DIETY CZŁOWIEKA przeprowadziła badania nad stopniem pokrycia
zapotrzebowania organizmów Polaków na warzywa.
(Małgorzata Grembecka, Piotr Szefer, Katarzyna Dybek Akademia Medyczna
w Gdańsku, Katedra i Zakład Bromatologii). W raporcie z badań
podkreślono, że warzywa są niezbędnym składnikiem pożywienia człowieka
i nie dadzą się niczym innym zastąpić. Spożywać je należy kilka razy
dziennie, gdyż dostarczają składników regulujących procesy
biologiczne ustroju, przyczyniając się tym samym w istotny
sposób do utrzymania zdrowia. Obliczono procent pokrycia
zalecanego dziennego zapotrzebowania dla osoby dorosłej na składniki
mineralne zawarte w 100 g produktu i porównano jego wartość
z zalecanymi normami. Stwierdzono, że 100 g świeżych warzyw realizuje
średnio 3,35 - 4,19% dziennego zapotrzebowania na Mg, 3,0 - 3,37% na
Ca, 2,06% na Na, 4,46% na K i 6,81% na P.
http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:PSzAm0kpZdwJ:www.ptfarm.pl/pub/File/acta_pol_2009/b_2008/3a_2008/BROMAT%25203%2520s.%2520328-332.pdf+Zak%C5%82ad+Bromatologii+Gda%C5%84sk+warzywa&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESi2w5i9kefp5Xzbx0jX0z_ov8JFpNzoWJeanpQW9gqgckzmH5bgbtE8yia9v-9qot_6OD0hJ-hZ1mgYlA1xZjaafR6xhCLNRD_Ci0NUsVWPFHicKTJYoDKJZGaSXrLywz6tBVt0&sig=AHIEtbTZmr1FHzT7amXG9vLsH6i5tTgnOA
Z tych danych wynika, że spożywając normalne pożywienie jest
wręcz
niemożliwe pokrycie zapotrzebowania na deficytowe składniki odżywcze
niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania na ciele, jak i na umyśle. Z
tego powodu czeka nas rewolucja żywieniowa. Muszą się pojawić łatwo
dostępne dobrej jakości dodatki, które uzupełnią nasze
normalne pożywienie. To co było dostępne dla wąskich elit musi się stać
powszechne: dla rządzących, opozycji, jak i dla milczącej większości,
która może nie zdaje sobie sprawy ze swojej sytuacji.